Zrozumieć brytyjskość

Jeśli w przypadku wybitnych dzieł literatury popularnonaukowej można mówić o arcydziełach, to z pewnością zaliczyć można do nich dzieła Normana Davisa, a już na pewno książkę „Wyspy. Historia”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „Znak” w 2003 r. (dostępna do wypożyczenia w bibliotece szkolnej). Autor bezwzględnie rozprawia się w niej z tendencją Brytyjczyków, nieobcą innym narodom,  do wiary w to, iż ziemie w obrębie ich narodowych granic, należały do nich odwiecznie i na wyłączność.  Tymczasem to, co nazywamy „brytyjskością”, zrodziło się mozaiki kultur, stworzonej przez kolejnych przybyszów: Celtów, Rzymian, Germanów, Normanów, Andegawenów… Temat ten podjął zaproszony do szkoły prof. Andrzej K. Kuropatnicki, kierownik Zakładu Historii i Kultury Materialnej Krajów Angielskiego Obszaru Językowego na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, podczas wykładu pt. „Zrozumieć brytyjskość – jak przez wieki kształtował się naród brytyjski przez pryzmat migracji i podbojów i w jaki sposób stał się panującym w wielu krajach świata?” Uczniowie fakultetu geograficznego, wos-u, historii oraz nauczyciele, uczestniczący w projekcie „Oczytani – oczarowani”, mogli wysłuchać opowieści o korzeniach „brytyjskości”. Dla nauczycieli był ten wykład kulturowym przygotowaniem do wyjazdu do szkoły językowej w Londynie. Podniesienie kwalifikacji językowych kadry nauczycielskiej w celu promowania wśród młodzieży czytelnictwa literatury anglojęzycznej oraz pracy uczniów z tekstem oryginalnym i zapoznanie ich z elementami translacji jest jednym z założeń projektu „Oczytani – oczarowani”. Uczestnicy projektu (nie angliści), od początku jego trwania,  uczestniczą w kursach językowych, których ukoronowaniem mają być szkolenia w Londynie i Dublinie.

Kryzys czytelnictwa polskiego

 „Nie wyobrażam sobie, co by mogło być, gdybym tego nie przeczytał [dzieł Brunona Schulza], kiedy byłem młodszy” – powiedział Tomasz Różycki podczas wieczoru autorskiego, zorganizowanego
14 listopada ubiegłego roku
w krakowskiej księgarni De Revolutionibus. Warto przy tych słowach zadumać się nad rolą literatury w naszym życiu i nad wielką stratą, jaką jest nieczytanie dla młodych ludzi, których osobowość dopiero się kształtuje. Tymczasem według badań Biblioteki Narodowej, opublikowanych w raporcie „Stan czytelnictwa w Polsce w 2017 roku”, 62,2% społeczeństwa w ogóle nie czyta, a 15,8% czytających sięgnęło w ciągu roku po zaledwie 1-2 książki. Wprawdzie stan czytelnictwa w Polsce wzrósł nieco w ostatnim czasie w stosunku do lat 2004-2008, ale ustabilizował się na niebezpiecznie niskim poziomie. Paweł Próchniak, historyk literatury i krytyk literacki, prowadzący spotkanie z Różyckim, autorem „Kryzysu czytelnictwa polskiego” z tomu „Litery”, pozwolił sobie na gorzki żart, że wspomniany wiersz się zdezaktualizował, bowiem mamy już w Polsce dwóch czytelników. Statystyki jednak bywają złudne, bo trudno jest zbadać, ile książek wypożyczonych czy zakupionych, jest faktycznie przeczytanych. Najlepszą badania czytelnictwa wśród uczniów, ale i kultury literackiej młodzieży, wydają się być anonimowe ankiety, które obejmą całą społeczność uczniowską. Ufni w to, iż uczniowie podejdą do nich z powagą i szczerością, postanowiliśmy rozpocząć nasze dziania projektowe od przeprowadzenia badań ankietowych, których wyniki pozwolą nam ocenić skalę problemu. Wyniki ankiet przedstawię wkrótce.

 

Sojusz

Niezwykłe sojusze w dążeniu do wspólnego celu, niejednokrotnie pojawiają się
w literaturze pięknej. Dość przytoczyć przygody córek Ewy i synów Adama w Narnii, którzy walczyli ze złą Czarownicą
u boku lwa Aslana, mając za sojuszników państwo Bobrów, olbrzyma, fauny i centaury, jednorożce, leopardy i inne fantastyczne stworzenia. Oczywiście, „Opowieści z Narnii” to bajka, ale już idea budowania choćby najdziwniejszej koalicji, by osiągnąć sukces, jest realna. I w imię tej idei zawiązaliśmy w szkole sojusz, którego zadaniem jest krzewienie wśród młodzieży DUCHA czytelnictwa. A kto dziś wierzy w duchy? My wierzymy! Bibliotekarz i polonistka, mniej oczywiste w tym sojuszu: anglistki i pedagożka, a także… fizyczka. Hmm, fizyczka do akcji promocji czytelnictwa pasuje jak faun Tumnus do słownika biograficznego racjonalistów, ale wziąwszy pod uwagę fakt, że jest dyrektorką szkoły, może mieć siłę olbrzyma Grzmotołupa. Bo jak już o coś walczyć, to nie można pomijać tych, którzy decydują o szkoły. I cóż, że fizyczka, skoro kocha literaturę piękną, w swej pracy wykorzystuje literaturę popularnonaukową, a dobro ucznia leży jej na sercu?  I właśnie w takim składzie stworzyliśmy projekt rozwoju czytelnictwa w naszej szkole „Oczytani – oczarowani”, który otrzymał dofinansowanie ze środków PO WER.