Objazdowa Szkoła Reportażu

W tym roku Fundacja Instytut Reportażu po raz dziesiąty organizuje roczne szkolenie o nazwie Polska Szkoła Reportażu. Wykładowcami są wybitni polscy znawcy tematu i praktycy, którzy przygotowują swoich uczniów do napisania dobrego reportażu. Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na uczestnictwo w zajęciach, ale jest alternatywa dla chcących popróbować swych sił w literaturze faktu. Wystarczy bywać na spotkaniach autorskich reporterów. Udowodnili to Mariusz Szczygieł i Jacek Hugo-Bader na tegorocznym Śląskim Festiwalu Nauki w Katowicach. W swoich wystąpieniach obaj zaprezentowali arkana sztuki reporterskiej, zaczerpnięte z własnych doświadczeń. Reportaż – jak zaznacza Hugo-Bader – nie jest „wyciągany z głowy”. „Reporter w sposób literacki opowiada o czymś, co się naprawdę stało”. Tematy, najczęściej takie, których nie rozumie „publika”, a których istoty nie potrafi oddać dziennikarz, spadają na autora „Skuchy” same. Czepia się ich i trzyma w tajemnicy, dopóki nie rozpocznie pracy, bowiem reporterzy lubią sobie podkradać pomysły.  Kolejnym etapem jest zbieranie materiału, a więc wyszukiwanie bohaterów reportażu. Nie każdy się na bohatera nadaje, nie każdy ma ciekawą historię. Ten etap wiąże się z podróżami autora i jest dla niego fascynujący. Wymaga umiejętności prowadzenia rozmowy, zachęty do intymnych zwierzeń. Hugo-Bader potrafi dotrzeć w głąb duszy rozmówcy, sam wcześniej się przed nim otwierając. Nieraz musi rozmawiać z osobami, którzy dokonali przerażających zbrodni, ale i wtedy nie zapomina, by się do nich – jak sam to określa – „mentalnie przytulić”. Reportaż bowiem nie jest beletrystyką i jego bohaterowie są czarno-biali. Zaprzyjaźnia się z nimi intensywnie, na czas pozyskiwania materiału, a potem ich porzuca. Ale przez tę chwilę między reporterem i jego bohaterem rodzi się gorące uczucie. Rzadko zdarza się, że autor wraca do swych bohaterów, by dopisać ciąg dalszy ich historii. Tak było podczas pisania „Audytu”. Bader nazywa to „wykopaliskami reporterskimi”, dogrzebywaniem się do historii, które zakopał czas.
„Zbieranie materiału to jest jedna wielka, cudna, wspaniała wycieczka”. To proces długi, ale interesujący. Potem trzeba zamknąć się w pracowni, „w swojej katowni” i pisać. Większość zebranego materiału trzeba odrzucić.  Już ojciec polskiego reportażu. Melchior Wańkowicz, zauważył, że średnio wyrzuca dziewięć z dziesięciu historii, by powstało spójne dzieło. Największym grzechem przy selekcji bohaterów jest dobieranie ich w taki sposób, by udowodnili tezę autora. Reporter nie powinien manipulować zebranym materiałem.
Zdarza się, że jakiś interesujący bohater nie jest „kompatybilny”
z opisywaną historią, ale jego opowieść jest „brylantem”.  Wtedy można znaleźć temat, do którego pasuje. Nie jest to proste, gdy reporter musi poszukać dla niego innych bohaterów. Wszystkich musi łączyć wspólny problem i podobny „ciężar gatunkowy”.
Jakie umiejętności musi posiadać autor reportażu? Przede wszystkim będzie to umiejętność prowadzenia wielogodzinnych rozmów, umiejętność słuchania. Hugo-Bader uwielbia nowe wyzwania. Chcąc napisać reportaż o górach („Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak”), musiał wykazać się umiejętnością przypięcia raków i wspinaczki, chcąc napisać reportaże o rosyjskiej prowincji, musiał pokazać , że nie boi się spania pod mostem.
Uczniów zainteresowanych literaturą faktu zachęcam do odwiedzenia biblioteki szkolnej, w której zbiorach znajdziecie znaczną część lektur, obowiązujących adeptów Polskiej Szkoły Reportażu. Być może i Wy odnajdziecie w sobie talent i potrzebę przeżycia wielkiej przygody, którą opiszecie w swoim reportażu?

***

O Mariuszu Szczygle pisałem kilka lat temu na blogu Wyspa Pełna Kultury.